Najpopularniejszy chłopak w szkole dokuczał mi z powodu wagi w noc balu maturalnego – ale karma dosięgła go w sposób, którego nikt się nie spodziewał Najpopularniejszy chłopak w szkole dokuczał mi z powodu wagi w noc balu maturalnego – ale karma dosięgła go w sposób, którego nikt się nie spodziewał

Najpopularniejszy chłopak w szkole dokuczał mi z powodu wagi w noc balu maturalnego – ale karma dosięgła go w sposób, którego nikt się nie spodziewał

Moja mama zapięła zamek błyskawiczny z tyłu mojej sukienki rękami, które wciąż wyglądały na zbyt chude, by móc cokolwiek zrobić dla kogokolwiek.

Sześć miesięcy wcześniej te same dłonie leżały bezwładnie pod szpitalnym kocem, podczas gdy lekarze tłumaczyli jej, że jej nerka odmawia posłuszeństwa i czas nie jest jej sprzymierzeńcem.

Powiedziałam „tak”, zanim ktokolwiek zdążył mnie zapytać dwa razy.

Lekarze wyjaśnili, że jej nerka nie działa i czas nie jest naszym sprzymierzeńcem.

Wtedy oddanie mamie nerki wydawało się proste, bo miłość często tak robi w chwili, gdy ktoś prosi cię o jej udowodnienie. Życie komplikuje się dopiero po fakcie.

Rekonwalescencja zmieniła wszystko. Sterydy, obrzęki, wyczerpanie, dziwny głód i ciało, w którym nie wiedziałam już, jak się poruszać. Wcześniej byłam sportowcem uniwersyteckim. Potem stałam się dziewczyną, która łapie zadyszkę, idąc do kuchni.

Reklama
Mama dotknęła mojego ramienia. „Spójrz na mnie, Elara”. Jej oczy się zaszkliły. „Jesteś najpiękniejszą dziewczyną w tej szkole”.

„To dlaczego mam wrażenie, że nie powinnam tam dziś iść, mamo?”

Poprawiła luźną spinkę we włosach. „Bo spędziłeś miesiące słuchając ludzi, którzy nigdy nie zrobili w życiu ani jednej pięknej rzeczy”.

Wyzdrowienie zmieniło wszystko.

Spojrzałam jeszcze raz w lustro. Sukienka pasowała, ledwo. Przerabiałam ją tyle razy, że połowa szwów trzymała się razem dzięki uporowi i modlitwie.

Był bladoróżowy i przez sekundę pozwoliłam sobie zapragnąć nocy.

Moja mama osobiście zawiozła mnie do szkoły.

Reklama
Jazda samochodem dała mi zbyt dużo miejsca. Minęłam boisko piłkarskie, gdzie kiedyś ćwiczyłam. Minęłam siłownię po drugiej stronie miasta, do której zaczęłam chodzić w zeszłym miesiącu, bo mama upierała się, że potrzebuję miejsca, w którym będę pamiętać, że moje ciało nadal należy do mnie.

Tam poznałem pana Stallone’a. Cichszego niż inni trenerzy, z dosadnym sposobem mówienia, który sprawiał, że zdenerwowani ludzie myśleli, że jest bardziej surowy, niż był w rzeczywistości.

Pewnego popołudnia, kiedy o mało nie rozpłakałam się na bieżni, zapytał mnie, co się stało. Powiedziałam mu, co trzeba. Przeszczep mojej matki. Sterydy. Przyrost wagi. Szkolne szepty.

Przez sekundę pozwoliłem sobie zapragnąć nocy.

Słuchał, nie przerywając, a potem powiedział coś, czego nie spodziewałam się po nieznajomym.

Reklama
„Uratowałaś życie, Elara. Nie pozwól, żeby ludzie wmówili ci, że to ciało jest sprawcą”.

Znosiłem tę karę dłużej, niż przyznałem.

Ale szkoła to wciąż szkoła. Pewnego dnia po treningu Jaxon, chłopak, którego skrycie lubiłam od lat, powiedział na boisku coś, co wprawiło jego kolegów w histerię. Szłam dalej, jakbym go nie słyszała.

Zdążyłam do samochodu mamy, zanim rozpłakałam się tego popołudnia. Powiedziała mi, że tacy ludzie jak on wcześnie osiągają szczyt formy i zostawiają po sobie tylko hałas.

Wspomnienie wciąż mnie bolało, ale gdy dojechaliśmy do szkoły, zmusiłam się, żeby je zapomnieć i miałam nadzieję, że bal maturalny zapewni mi choć jedną dobrą noc, którą będę mogła wspominać.

Jaxon, facet, w którym przez lata skrycie się podkochiwałam, powiedział na boisku coś, co wprawiło jego przyjaciół w histerię.

Reklama
Mama ścisnęła mnie za rękę, kiedy wychodziłam. „Wrócę za godzinę, jeśli chcesz wyjść wcześniej, kochanie”.

Uśmiechnęłam się. „Dzięki, mamo”.

Potem wszedłem na siłownię. I przez jakieś 60 sekund życie wydawało się piękne.

Przyćmione światła, srebrne serpentyny, parkiet wypolerowany do perfekcji i nastolatki ubrane tak, jakby każda z nich wybierała się na inny film o bogactwie. Potem moi koledzy z klasy zaczęli mnie zauważać i to uczucie minęło.

Ktoś przy stole z ponczem zaśmiał się za głośno. Ktoś inny wypowiedział moje imię z udawanym zaskoczeniem, które celowo przerywa. Szedłem dalej.

Jedna z moich przyjaciółek przykuła moją uwagę i uniosła rękę, jakby chciała, żebym podeszła. Wtedy zobaczyła, kto stoi obok niej. Jaxon w czarnym garniturze, który pasował tak, jak kłopoty zawsze pasują do chłopaków, którzy je sprawiają. Powiedział coś do chłopaków wokół niego, a oni się roześmiali.

Przez około 60 sekund życie wyglądało pięknie.

Reklama
Moja przyjaciółka spuściła wzrok.

To bolało. Nie tak bardzo, jak to, co nastąpiło później, ale na tyle, że o mało nie odwróciłam się od razu. Zamiast tego powiedziałam sobie, że mam takie samo prawo stanąć pod tymi serpentynami, jak każdy inny. Ale ciało wie, zanim umysł się dowie, kiedy wkracza w kompromitację.

Następnie Jaxon przeszedł przez pokój w moim kierunku i zatrzymał się przede mną.

“Elara… hej!”

Nikt już nie zwracał się do mnie tak łagodnie w szkole. On naprawdę się uśmiechnął. Nie tym krzywym, złośliwym uśmiechem, którego używał wobec kolegów. Prawdziwym, albo takim, który wyglądał jak uśmiech.

“Chcesz zatańczyć?” zapytał.

To bolało. Nie tak bardzo, jak to, co nastąpiło później.

Reklama
Spojrzałam za siebie, jakbym miała tam być jeszcze jedną dziewczynę. Ale nie było. Tylko ja w mojej przerobionej, bladoróżowej sukience, obcisłych butach i ciele, za które miesiącami przepraszałam, nie mówiąc ani słowa.

“Mówisz poważnie?” zapytałem.

Jaxon wyciągnął rękę. „Tak.”

Ktoś w pobliżu zagwizdał. Muzyka zwolniła. Ludzie patrzyli w ten oczywisty sposób, w jaki robią to nastolatki, gdy myślą, że może wydarzyć się coś ciekawego. Powinienem był się domyślić.

Włożyłem swoją dłoń w jego dłoń.

Jaxon poprowadził mnie na środek parkietu. Jego dłoń dotknęła mojej. Przez jedną krótką, oszałamiającą, pełną głupiej nadziei sekundę poczułam się piękna.

Spojrzałem za siebie, jakbym spodziewał się zobaczyć tam jeszcze jedną dziewczynę.

Reklama
Potem pochylił się na tyle blisko, że poczułam miętowy zapach w jego oddechu i powiedział wystarczająco głośno, żeby wszyscy mogli usłyszeć: „Mówisz serio?! Naprawdę myślałaś, że ktoś mnie zobaczy z TOBĄ?”

Żołądek ścisnął mi się tak mocno, że aż zwymiotowałem. Jaxon odsunął się, żeby ludzie mogli mnie lepiej widzieć.

„Spójrz na siebie, Elara. Jesteś pośmiewiskiem!”

Muzyka ucichła. Potem rozległ się śmiech.

Po prostu stałam tam ze łzami w oczach, podczas gdy w pomieszczeniu działo się to, co tłum robi najlepiej, gdy wyczuje słabość.

Jaxon kontynuował. „Dlaczego myślałaś, że z tobą zatańczę? Patrzyłaś ostatnio w lustro?”

Ta linijka zabrzmiała tak mocno.

“Czy ostatnio patrzyłeś w lustro?”

Reklama
W końcu zrobiłam krok w tył, potem drugi, próbując dotrzeć do krawędzi podłogi, nie rozpadając się przy tym całkowicie.

Wtedy drzwi siłowni otworzyły się z hukiem.

Dźwięk przebił się przez wszystko. Śmiech ucichł niemal natychmiast. Wszyscy się odwrócili. Pierwszą rzeczą, jaką zobaczyłem, była twarz Jaxona.

Zbladł… i przestraszył się.

Wtedy zobaczyłem mężczyznę w drzwiach i zamarłem.

„Pan Stallone?”

Nie powinien tam być, ale coś w wyrazie twarzy Jaxona podpowiedziało mi, że jego obecność tam była najważniejszą rzeczą, jaka wydarzyła się tego wieczoru.

Zbladł… i przestraszył się.

Reklama

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

WordPress Cookie Notice by Real Cookie Banner