Zaciekawiona, rozłożyła ją.
Na serwetce widniały trzy wyraźne linie.
“Proszę, przestań komentować dziecko siedzące obok ciebie.”
„Załoga jest świadoma sytuacji”.
„Dalsze skargi nie będą tolerowane”.
Jej wyraz twarzy stwardniał.
Spojrzała na stewardesę.
“To jest śmieszne.”
Złożyła serwetkę i położyła ją na stoliku.
Rozbawiona pokręciła głową, po czym mruknęła na tyle głośno, żebyśmy mogli ją usłyszeć: „Ludzi teraz obraża wszystko”.
Spojrzałem na Allison.
Nie ruszyła się.
Jej wzrok był utkwiony w oknie.
Nieotwarty sok jabłkowy nadal znajdował się w kieszeni fotela przed nią.
Przyłapałem się na tym, że życzę sobie, aby reszta lotu przebiegła bez żadnych zdarzeń.
Nie było.
Minęło kilka minut.
Kobieta ponownie wzięła do ręki czasopismo.
Spojrzała kątem oka na Allison.
“Nie tknąłeś swojego soku.”
Allison nie odpowiedziała.
Kobieta spojrzała na mnie przez przejście.
„Myślałem, że to ma uratować jej życie”.
Zignorowałem ją.
Allison spojrzała na słuchawkę przyczepioną do paska.
Następnie jej wzrok powędrował w stronę małego czujnika umieszczonego z tyłu jej ramienia.
Natychmiast rozpoznałem ten wyraz twarzy.
Sprawdziła ekran swojego telefonu.
Z jej twarzy odpłynęła krew.
“Mama.”
Jej głos był spokojny.
Zbyt spokojnie.
To przeraziło mnie bardziej, niż jakakolwiek panika.
Już wstałem z miejsca.
„Co tu jest napisane?”
„Osiemdziesiąt dwa.”
Spojrzała ponownie na ekran.
“I spada.”
Strzałki skierowane w dół.
Takich, których nigdy nie ignorowałem.
Wtedy zadzwonił alarm.
Brzęczyk.
Brzęczyk.
Brzęczyk.
Kilku pasażerów spojrzało w górę.
Kobieta wzdrygnęła się.
“Co to do cholery jest?”
„Mój glukometr” – powiedziała cicho Allison.
Sięgnąłem po sok jabłkowy.
“Drink.”
Wyciągnęła słomkę i wzięła długi łyk.
„Dobrze. Pij dalej.”
Stewardesa podbiegła, zanim zdążyłem skończyć mówić.
Uklękła obok Allison.
Cześć, Allison.
Jej głos był spokojny.
„Pod jakim numerem teraz jesteś?”
Allison sprawdziła ponownie.
“Siedemdziesiąt sześć.”
“Dobra.”
Obsługa się uśmiechnęła.
„Robisz dokładnie to, co powinieneś.”
Spojrzała na mnie.
“Czy czegoś jeszcze potrzebujesz?”
“Myślę, że wszystko jest w porządku.”
Kobieta wpatrywała się w kartonik z sokiem.
Następnie na monitor.
A potem z powrotem do Allison.
Jej czoło się zmarszczyło.
“Czekać.”
Spojrzała na mnie.
“Dajesz jej cukier…”
Ponownie spojrzała na monitor.
“Nie rozumiem.”
Stewardesa skinęła głową.
„Ona leczy niski poziom cukru we krwi”.
“Ale…”
Obsługa kontynuowała łagodnie.
„Cukrzyca typu 1 oznacza, że jej organizm nie potrafi regulować insuliny w taki sposób, jak twój”.
Skinęła głową w stronę soku.
„Szybko działający cukier podnosi poziom glukozy we krwi, zanim stanie się to niebezpieczne”.
Spojrzenie kobiety ponownie powędrowało w stronę Allison.
“Więc…”
Wzrok kobiety powędrował w stronę pustego kartonu po soku.
Następnie do monitora Allison.
A teraz wróćmy do mnie.
“Sok…”
Stewardesa skinęła głową.
„To jest leczenie.”
W sali zapadła cisza.
Kobieta powoli spojrzała na swoje kolana.