Mia stała przy samochodzie, mocno krzyżując ramiona na piersi i obserwowała, jak grupa poszukiwawcza rozchodzi się po lesie.
Wolontariusze zebrali się na parkingu szkolnym.
Reklama
Tygodnie przekształciły się w miesiące.
Ulotki na słupach telefonicznych wyblakły.
Reporterzy przestali dzwonić.
Oficer Bennett nadal dzwonił co kilka tygodni, a jego głos za każdym razem był coraz cichszy, niczym głos człowieka opuszczającego trumnę.
Sophie płakała często i otwarcie, a ja potrafiłam ją przez to wspierać.
Mia nie płakała.
Tygodnie przekształciły się w miesiące.
Reklama
Mia stała się mniejsza.
Przestała zapraszać przyjaciół.
Zaczęła trzymać drzwi swojej sypialni zamknięte.
Gdy pytałam, czy chciałaby porozmawiać o Grecie, odpowiadała: „Nic mi nie jest, mamo” i znikała za książką.
Powtarzałem sobie, że to smutek.
„Nic mi nie jest, mamo”
Powiedziałem sobie, że dzieci inaczej radzą sobie ze stratą.
Reklama
Powtarzałam sobie mnóstwo rzeczy, żeby nie przyglądać się zbyt uważnie mojej najmłodszej córce.
***
Tak minęły dwa lata, powolne, szare i ciche.
A potem, pewnego zwyczajnego wtorkowego popołudnia, zaniosłam kosz z praniem do sypialni Mii.
Uklękłam na dywaniku w sypialni Mii, trzymając na kolanach stertę niedopasowanych skarpetek, i otworzyłam drzwi jej szafy.
Tak minęły dwa lata.
Reklama
Tak samo jak setki razy wcześniej.
Zakurzone pudełko ze starymi zabawkami stało z tyłu, dokładnie tam, gdzie je zapamiętałem.
Obiecałem kościołowi, że to oddam, już od kilku miesięcy.
Wyjąłem pluszowego królika, któremu brakowało jednego oka.
Następnie plastikowy zestaw do herbaty.
Potem lalka, której Mia obcięła włosy, gdy miała siedem lat.
Wtedy zobaczyłem ten pasek.
Tak samo jak setki razy wcześniej.
Reklama
Wyblakłe fioletowe płótno.
Mały srebrny klips, który kupiłam trzy lata temu na wyprzedaży szkolnej.
Moje ręce zdrętwiały.
Pociągnąłem i reszta wysunęła się spod zabawek.
Plecak Grety.
Ten, którego policja szukała na terenie dwóch hrabstw.
Plecak Grety.
Reklama
Siedziałam na podłodze z torbą na kolanach, nie mogąc poruszyć palcami.
“Mama?”
Mia stała w drzwiach, trzymając w drżącej dłoni szklankę wody.
Krew odpłynęła jej z twarzy w chwili, gdy jej wzrok dotknął torby.
„Mia”. Mój głos nie brzmiał jak mój. „Dlaczego plecak twojej siostry jest w twojej szafie?”
Szklanka trochę wyślizgnęła się jej z dłoni.
„Dlaczego plecak twojej siostry jest w twojej szafie?”
Reklama
„Mia. Spójrz na mnie. Dlaczego to jest w twojej szafie?”
“Ja, ja nie wiem.”
„Nie wiesz?” Uniosłam go. „Nie wiesz, jak to się znalazło pod twoimi zabawkami?”
Jej broda zaczęła się trząść. „Greta kazała mi to ukryć”.
Pokój się przechylił.
“Co właśnie powiedziałeś?”
„Greta kazała mi to ukryć”.
„Powiedziała mi, żebym to przed tobą ukrył. I nigdy, przenigdy ci tego nie pokazał.”
Reklama
„Greta ci powiedziała?” – szeptałam. „Kiedy? Kiedy ci powiedziała?”
Mia wpatrywała się w swoje skarpetki.
„Mia, kiedy twoja siostra kazała ci to ukryć?”
“Zanim.”
“Przed czym?”
„Kiedy? Kiedy ci powiedziała?”
„Zanim odeszła.”
Spojrzałem na nią.
Reklama
Następnie drżącymi palcami rozpiąłem główną kieszeń .
„O mój Boże, wiedziałam, że to nie był wypadek. JAK GRETA ŚMIAŁA MI TO ZROBIĆ?!”
W środku znalazłem kurtkę i dwa listy.
Oba napisane starannym, zawiłym charakterem pisma Grety.
Jeden z nich był zaadresowany do mnie.
W środku znalazłem kurtkę i dwa listy.
Druga powiedziała Mia.
Reklama
Wziąłem drugi.
Koperta była świeża. Nowa.
Stempel pocztowy na małym znaczku w rogu był niedawny.
“Mia.”
“Mamo, proszę.”
Koperta była świeża. Nowa.
“Cały ten czas?”
“Mama.”
„Odpowiedz mi”. Spojrzałem na nią. „Czy przez cały ten czas miałaś z nią kontakt? Wiesz, gdzie ona jest?”
Reklama
“Mamo, proszę się nie złościć.”
„Oczywiście, że jestem wściekła!” Łzy napłynęły mi do oczu. „Jestem załamana i zdezorientowana, bo nie wiem, jak ty i Greta mogłyście zrobić to Sophie i mnie”.
“Cały ten czas?”
Zwiesiła głowę. „Kazała mi obiecać”.
“Przez DWA LATA, Mia?”
“Ona jest moją siostrą.”
“Jestem twoją matką.”
Reklama
„Powiedziała, że będziesz zły. Powiedziała, że przyjdziesz i ją zabierzesz, a ona nie chciała wracać”.
“Skąd ją zabrać?”