“Ponownie?”
Spojrzała mi w oczy.
I tak to się stało.
Malutki promyk dyskomfortu.
„Chloe?”
Leo zawołał z góry.
“Mama?”
Moja uwaga przeniosła się automatycznie.
“Nadchodzący!”
„On pomagał.”
Kiedy wróciłem, Chloe już wychodziła.
Nigdy więcej nie pytałem.
Powinienem był.
***
Rano, gdy Leo skończył 18 lat, zapytałem go, gdzie chciałby zjeść urodzinową kolację.
„W restauracji!” powiedział promiennie.
Chloe prawie wylała kawę.
„Więc w końcu zobaczymy to słynne miejsce?” – mruknąłem.
Nigdy więcej nie pytałem.
„Moglibyśmy pojechać gdzieś indziej” – powiedziała szybko.
Leo zmarszczył brwi. „W restauracji jest miło”.
„Mam na myśli jakieś wyjątkowe miejsce, kochanie Leo.”
“Ta restauracja jest wyjątkowa.”
Richard uśmiechnął się szeroko. „Solenizant wygrywa”.
Ale Chloe nie poddała się.
„Stekownia?”
“NIE.”
„Ta włoska restauracja w centrum?”
„Nie” – Leo ponownie odmówił.
“Ta restauracja jest przyjemna.”
Skrzyżowałem ramiona.
„Dlaczego nie chcesz, żebyśmy poszli do restauracji?”
Zbladła.
„Nigdy tego nie powiedziałem.”
„Spędziłeś dziesięć lat, zabierając tam Leo. Teraz jedziemy tam raz, a ty próbujesz nas powstrzymać.”
„Kait, doszukujesz się w tym zbyt wielu ukrytych treści.”
Może tak było.
Zbladła.
Ale Chloe była moją najlepszą przyjaciółką od dzieciństwa.
Wiedziałem jak kłamała.
Ponieważ kiedy to robiła, obgryzała skórę obok paznokcia kciuka.
Właśnie to robiła.
Leo spojrzał między nami.
„Chcę iść do restauracji.”
Wiedziałem jak kłamała.
„W takim razie tam właśnie zmierzamy” – powiedziałem.
Chloe spojrzała na swoją kawę.
Przez resztę popołudnia prawie się nie odzywała.
***
Teraz, siedząc w tej restauracji, zrozumiałem, dlaczego jej reakcja mnie zaniepokoiła.
Każdy znał Leo… osobiście.
Marcy nie dała mu menu.
“Zwykły?”
„Dziś grillowany ser.”
Wszyscy znali Leo.
Sapnęła teatralnie.
„W twoje urodziny? Żyjesz niebezpiecznie.”
Leo się uśmiechnął.
Minął nas nastoletni pomocnik kelnera.
„Sobota nadal pasuje, Leo?”
“Tak.”
Odwróciłem się.
„Co to jest sobota?”
Pomocnik kelnera już poszedł.
Leo otworzył usta.
Widelec Chloe wyślizgnął się jej z ręki i uderzył w talerz z głośnym brzękiem.
Leo wzdrygnął się.
„Co to jest sobota?”
„Przepraszam” – powiedziała natychmiast.
Ale ona na niego nie patrzyła.
Ona patrzyła na mnie.
Kilka minut później podszedł starszy mężczyzna.
„Osiemnaście” – powiedział mężczyzna. „Trudno w to uwierzyć”.
„Czas się nie zmienia, zależnie od tego, czy w niego wierzysz, panie Howard!” – powiedział Leo.
Pan Howard się roześmiał.
Ona patrzyła na mnie.
Potem spojrzał na mnie. „Wychowałaś dobrego chłopca”.
Zanim zdążyłem zapytać, co dokładnie wie o moim synu, stuknął dwa razy w stół.
Leo odpowiedział dwukrotnie.
Mężczyzna odszedł.
Pochyliłem się ku Chloe.
„Powiedz mi, co się dzieje.”
„Nie tutaj, Kait.”
„Wychowałaś dobre dziecko.”
Moje serce biło szybciej.
„Więc coś jest. Co ukrywałeś?”
Leo spojrzał w górę.
Zatrzymałem się.
Nie dziś wieczorem.
Ani na jego urodzinowym torcie.
Ale moje ręce zmarzły.
Kiedy Marcy przyniosła deser, nie było śpiewania.
Brak oklasków tłumu.
Żadnego personelu restauracji krzyczącego imię mojego syna.
„Co ukrywałeś?”