Zaprzeczenie matki
Richard Vance, teść Milesa, był szanowanym, choć głęboko patriarchalnym dyrektorem na emeryturze, z którym cała rodzina bała się konfrontacji. Co najgorsze, Miles był zdruzgotany, gdy dowiedział się, że Chloe wcześniej błagała matkę o pomoc, ale Vivienne całkowicie zignorowała tę prośbę, by chronić nieskazitelny wizerunek rodziny.
Słysząc, jak jego żona namawia ich z dołu, by wyszli na koncert, Miles wziął córkę za rękę, zszedł na dół i chłodno oznajmił, że rezygnują z recitalu.
Vivienne natychmiast straciła panowanie nad sobą i zablokowała drzwi:
„Przesadzasz! Mój tata jest po prostu trochę surowy, nigdy by czegoś takiego nie zrobił!”

Opuszczanie rozbitego domu
Miles uniósł rękę, by uciszyć żonę, chroniąc córkę przed egoistycznymi wymówkami, i zdecydowanie wyprowadził Chloe z domu. Zawiózł ją prosto do ośrodka wsparcia dla dzieci na profesjonalną konsultację psychologiczną i ocenę medyczną.
Przez cały dzień telefon Milesa nieustannie wibrował, gdyż Vivienne wysyłała mu dziesiątki błagalnych i wywołujących poczucie winy SMS-ów, w których desperacko chciała uniknąć „rodzinnej katastrofy”.
Patrząc, jak jego córka spokojnie rysuje w pokoju klinicznym, Miles z gorzką jasnością uświadomił sobie:
„Martwi się tylko o reputację swojej rodziny, ale ani razu nie zapytała, czy nasza córka kiedykolwiek wyzdrowieje”.
Melodia odwagi
Kilka miesięcy później Miles i Chloe przeprowadzili się do wynajętego domu szeregowego, całkowicie zrywając kontakt z agresywnym dziadkiem. Po długim okresie żalu Vivienne w końcu zaakceptowała brutalną prawdę i pozwolono jej na wizyty z córką wyłącznie pod nadzorem.
W lipcu Chloe postanowiła zorganizować mały, prywatny recital fortepianowy w domu, na który zaprosiła tylko osoby, które naprawdę kochała i którym ufała.
Zanim usiadła przy klawiszach, spojrzała na Milesa i szepnęła:
„Czy mama może usiąść w ostatnim rzędzie?”
Miles uśmiechnął się i skinął głową, w milczeniu obserwując, jak jego córka z niezwykłą wytrwałością kończy niedokończoną melodię.