Melissa zaśmiała się pod nosem. „Zmęczony? Używasz tej wymówki od miesięcy”.
Nie chciałem się kłócić, więc wziąłem tacę i wyszedłem na balkon, żeby wziąć dodatkowe butelki po napojach, które chłodziliśmy na mrozie. W chwili, gdy wyszedłem na zewnątrz, przesuwane drzwi zatrzasnęły się za mną z hukiem.
Wtedy usłyszałem kliknięcie.
Na początku myślałem, że to wypadek. Pociągnąłem za klamkę. Ani drgnęła. Melissa stała po drugiej stronie szyby, z założonymi rękami, patrząc na mnie.
„Melissa!” krzyknęłam. „Otwórz drzwi!”
Pochyliła się bliżej i powiedziała przez szybę: „Może odrobina dyskomfortu nauczy cię, jak przestać być tak słabym”.
Poczułam ucisk w żołądku. „Oszalałaś? Jestem w ciąży!”
Przewróciła oczami. „To tylko kilka minut”.
Zimne powietrze przeszyło mój cienki sweter. Zaczęłam walić w szybę. „Otwórz natychmiast!”
Ale Melissa po prostu odeszła.
Wiatr się wzmagał. Najpierw zdrętwiały mi palce, potem stopy. Wciąż waliłam, krzyczałam, płakałam za Ryanem, ale w środku grała muzyka, a naczynia brzęczały. Minuty ciągnęły się w nieskończoność. Żołądek ścisnął mi się boleśnie, a strach zaczął drapać mnie w gardło.
Wtedy poczułem ostry skurcz w dole brzucha, silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej, a kolana prawie się pode mną ugięły.
Część 2
Nie wiem, ile czasu tam byłem. Dziesięć minut? Dwadzieścia? Może dłużej. W zimnie czas stracił wszelkie znaczenie. Wiedziałem tylko, że moje dłonie przestały boleć, bo prawie ich nie czułem, co przerażało mnie bardziej niż ból. Oddychałem słabymi, urywanymi oddechami, a każdy skurcz w żołądku był mocniejszy od poprzedniego.
Ciągle myślałam o dziecku.
Położyłam obie ręce na brzuchu i wyszeptałam: „Proszę, proszę, wszystko w porządku”. Jednak mój głos drżał tak bardzo, że ledwo go słyszałam.
Ponownie uderzyłem w szybę, tym razem słabiej. Wnętrze mieszkania wydawało się ciepłe i jasne, pełne ruchu, zupełnie oderwane od tego, co działo się zaledwie kilka kroków dalej. Zobaczyłem matkę Ryana niosącą naczynia. Usłyszałem śmiech przez szybę. W pewnym momencie zobaczyłem Melissę przechodzącą obok drzwi, nawet na mnie nie patrząc.
Wtedy zrozumiałem, że to nie był dla niej żart. To nie był przypadek. Wiedziała, że tam jestem. Że postanowiła mnie zostawić.
Zęby szczękały mi tak mocno, że aż bolały. Nogi były ciężkie i niestabilne, a w podbrzuszu skręcił się kolejny skurcz, tym razem tak ostry, że krzyknęłam. Znów uderzyłam pięściami, ogarniając mnie paniką. „Ryan!” – krzyknęłam. „Ryan, pomóż mi!”
Chyba w końcu byłam wystarczająco głośna albo ktoś zauważył ruch, bo matka Ryana odwróciła się w stronę balkonu. Jej wyraz twarzy natychmiast się zmienił. Rzuciła ściereczkę i pobiegła do drzwi, szarpiąc za klamkę.
Nie otworzyło się.
„Melissa!” krzyknęła. „Dlaczego to jest zamknięte?”
Melissa wyłoniła się z korytarza, nagle zbladła. „Ja… ona po prostu tam wyszła. Nie myślałam…”
Odkryj więcej