Mój głos się załamał.
„Chcę wiedzieć dlaczego.”
Znów milczała.
Usłyszałem jakiś ruch z jej strony, a potem odgłos przesuwanego krzesła.
„Czy mogę przyjść?”
“NIE.”
„Laurel, proszę.”
„Miałeś pięć lat, żeby ze mną rozmawiać”.
“Ja wiem.”
„Pięć lat.”
Ścisnęło mnie w gardle.
„Obwiniłeś mnie o śmierć Steve’a, zniknąłeś z mojego życia, a potem co roku przed wschodem słońca wkradałeś się na mój ganek. Dlaczego?”
Jej odpowiedź nadeszła cicho.
„Bo się wstydziłem”.
Zamknąłem oczy.
„Czego?”
„Tego, co ci powiedziałem.”
Złość, którą tłumiłem przez lata, urosła tak szybko, że musiałem chwycić się krawędzi biurka.
„Powinieneś.”
“Ja wiem.”
„Przestań tak mówić.”
Mój głos się załamał.
„Nie wiesz, co te słowa ze mną zrobiły”.
„Myślę o nich każdego dnia”.
“Dobry.”
To słowo zabrzmiało chłodniej, niż się spodziewałem.
Diane nie broniła się.
To mnie jeszcze bardziej rozzłościło.
Chciałem, żeby się kłóciła. Chciałem jej powiedzieć, jak bardzo się myliła. Chciałem, żeby stała się tą okrutną kobietą, którą pamiętałem, żebym mógł ją nienawidzić bez wahania.
Zamiast tego zaczęła płakać.
Nie głośno.
Po prostu cichy, przerywany dźwięk.
„Straciłam syna” – wyszeptała. „I potrzebowałam kogoś, na kogo mogłabym zwalić winę”.
„Więc mnie wybrałeś.”
“Tak.”
Wpatrywałem się w torby pokrywające podłogę w kuchni.
Świeże warzywa.
Proszek do prania.
Ciepłe ubrania.
Ta sama troskliwa życzliwość każdego roku.
„Mógłeś przeprosić.”
„Próbowałem.”
„Nie, nie zrobiłeś tego.”
„Pisałem listy.”
Zmarszczyłem brwi.
„Jakie litery?”
„Napisałem jeden tydzień po pogrzebie. Potem kolejny w jego urodziny. Przez lata napisałem ich dziesiątki”.
„Nigdy ich nie otrzymałem.”
„Nigdy ich nie wysłałem.”
Wybuchnąłem gorzkim śmiechem.
„W takim razie to nie były przeprosiny. To były ćwiczenia.”
„Wiem, jak to brzmi.”
„To brzmi tchórzliwie”.
„Tak było.”
Nie wahała się.
To na chwilę mnie uciszyło.
Diane zawsze była dumna. Potrafiła każdą różnicę zdań zamienić w rywalizację, a każdy błąd w czyjąś winę.
Słyszałem, jak przyznaje się do słabości. Było mi dziwnie.
„Po co te zakupy?” – zapytałem.
Wzięła drżący oddech.
„Steve zadzwonił do mnie dwa dni przed śmiercią”.
Zacisnąłem mocniej dłoń na telefonie.
“Co?”
„Powiedział mi, że się o ciebie martwi.”
Moja klatka piersiowa znieruchomiała.
“Dlaczego?”
„Powiedział, że z pieniędzmi jest krucho. Wiedział, że oboje udawaliście, że tak nie jest. Powiedział mi, że dom wymaga remontu i że pomijacie rzeczy, których potrzebujecie, żeby rachunki zostały opłacone.”
Usiadłem powoli.
Steve i ja mieliśmy problemy w jego ostatnim roku. Nigdy nikomu nie powiedzieliśmy, jak bardzo.
„Poprosił mnie o przysługę” – kontynuowała Diane.
„Jaką przysługę?”
„Powiedział, że gdyby coś mu się stało, chce, żebym upewniła się, że masz wszystkie podstawowe informacje”.
Ledwo mogłem mówić.
„Dlaczego tak powiedział?”
„Odczuwał ból w klatce piersiowej”.
Pokój zdawał się przechylać.
Wstałem tak szybko, że krzesło uderzyło w ścianę.
„On wiedział?”
„Nie. Niezupełnie.”
Jej głos stał się szybszy.
„Myślał, że to stres. Powiedziałem mu, żeby poszedł do lekarza. Powiedział, że umówi się na wizytę po zakończeniu projektu w pracy”.
Oczy mnie piekły.
„Nigdy mi nie powiedział.”
„Nie chciał cię przestraszyć.”
Przyłożyłem dłoń do ust.
To brzmiało jak Steve.
Zawsze próbował radzić sobie ze strachem w samotności.
„Kazał mi obiecać” – powiedziała Diane. „Powiedział: »Mamo, jeśli mnie kiedyś nie będzie, nie pozwól Laurel czuć się, jakby nie miała nikogo«”.
Łzy rozmazały ekran laptopa.
Wciąż widziałem na nagraniu, jak Diane wynosiła torbę za torbą na mój ganek.
„Dlaczego więc mnie opuściłeś?” – zapytałem.
Pytanie wypowiedziane zostało szeptem.
Płakała jeszcze mocniej.
„Bo kiedy zobaczyłam cię w szpitalu, zobaczyłam, jakie życie wybrał. Zobaczyłam, jak bardzo cię kochał i byłam zazdrosna, że byłaś ostatnią osobą, o której mówił”.
Przełknęłam ślinę.
„Więc mnie ukarałeś.”
“Tak.”
Jej szczerość bolała bardziej, niż gdybym miała wymówkę.
Powiedziałem najokrutniejszą rzecz, jaką mogłem wymyślić, bo chciałem, żebyś cierpiał tak samo, jak ja cierpiałem.
„Już to zrobiłem.”
“Ja wiem.”
Tym razem pozwoliłem jej to powiedzieć.
Kontynuowała powoli.
„Następnego ranka znalazłem wiadomość głosową od Steve’a. Zostawił ją po naszej rozmowie.”
Moje serce waliło.
„Co powiedział?”