„Co się dzieje?”
Dłoń Richarda zacisnęła się na moim ramieniu.
Dźwięk alarmu wciąż rozbrzmiewał na korytarzu.
“Margaret, proszę.”
“NIE.”
Uwolniłem się.
Wskazałem na łóżko.
Mój szalik jest w twoim pokoju. Moja walizka stoi przed twoimi drzwiami. Masz moje zdjęcia z czasów, zanim się poznaliśmy.
Jego twarz się zmieniła.
Nie do końca poczucie winy.
Coś gorszego.
Strach.
„Choć raz w życiu” – powiedziałem – „nie mów mi, żebym ci zaufał”.
Richard spojrzał w stronę korytarza.
A potem z powrotem na mnie.
“Ktoś wszedł do twojej kabiny.”
Poczułem ucisk w żołądku.
“Co?”
„Około 20 minut temu”.
“Kto?”
“Jeszcze nie wiem.”
“Nie wiesz?”
„Ta osoba użyła skopiowanej karty magnetycznej”.
Spojrzałam na niego.
„Skąd to wiesz?”
Spojrzał na zdjęcia.
Wtedy zauważyłem coś, co przeoczyłem.
Nie wszystkie zdjęcia przedstawiały mnie.
W kilku przypadkach ktoś inny pojawił się blisko krawędzi.
Mężczyzna w niebieskiej czapce baseballowej.
Na jednym ze zdjęć stoi za mną podczas wejścia na pokład.
W innym przypadku siedział dwa stoliki dalej i jadł śniadanie.
W trzecim przypadku był w pobliżu wind, a ja czekałam sama.
Wskazałem.
“Kim on jest?”
Richard nie odpowiedział wystarczająco szybko.
Alarm przestał działać.
Z głośników statku dobiegł głos.
Uwaga, goście. Alarm bezpieczeństwa został rozwiązany. Prosimy o pozostanie w miejscach publicznych dla gości do odwołania.
Alert bezpieczeństwa.
Nie ogień.
Nie wiercić.
Bezpieczeństwo.
Richard westchnął.
Potem powiedział: „Usiądź”.
„Nie będę siedział w twojej kabinie, dopóki mi nie powiesz, dlaczego mnie fotografowałeś”.
Skinął głową.
“Sprawiedliwy.”
Zamknął drzwi.
To mnie zdenerwowało.
On to widział.
Po czym natychmiast otworzyłem je ponownie.
“Lepsza?”
“Trochę.”
Pozostał blisko drzwi.
„Naprawdę mam na imię Richard.”
“Wspaniały.”
„Mam 74 lata.”
“Również uspokajające.”
“Jestem wdową.”
Skrzyżowałem ramiona.
„Czy sprawdzamy Twój profil randkowy?”
Jego usta drgnęły.
“Małgorzata.”
“Rozmawiać.”
Wziął głęboki oddech.
„Kiedyś byłem detektywem policyjnym”.
Spojrzałam na niego.
„Mówiłeś mi, że pracujesz w ubezpieczeniach.”
„Tak. Po przejściu na emeryturę.”
„Jak długo był pan detektywem?”
„Dwadzieścia dziewięć lat”.
Mój gniew się zaostrzył.
„Więc kłamałeś mnie każdego dnia tego tygodnia”.
“Tak.”
Przynajmniej mnie nie obraził zaprzeczając.
“Dlaczego?”
„Ponieważ poproszono mnie, żebym cię obserwował.”
Wszystko we mnie znieruchomiało.
“Przez kogo?”
Richard zawahał się.
Wskazałem na niego.
„Jeśli powiesz, że nie możesz mi powiedzieć, to zacznę krzyczeć.”
“Twoja córka.”
Naprawdę się zaśmiałem.
“Dobra próba.”
“Mówię poważnie.”
“NIE.”
“Margaret—”
„Moja córka uważa, że dosalanie jedzenia jest niebezpieczne. Nie zatrudniłaby emerytowanego detektywa, żeby towarzyszył mi w rejsie”.
„Ona mnie nie zatrudniła”.
To mnie zatrzymało.
„Co więc zrobiła?”
Potarł czoło.
„Skontaktowała się z linią rejsową”.
“Dlaczego?”
„Ponieważ ktoś do ciebie dzwonił.”
Zrobiło mi się sucho w ustach.
Wiedziałem dokładnie, kogo miał na myśli.
Przez około dwa miesiące przed rejsem odbierałem dziwne telefony.
Mężczyzna podający się za pracownika firmy organizującej rejsy.
Znał numer mojej rezerwacji.
Data mojego wyjazdu.
Mój pokład kabiny.
Na początku sądziłem, że to prawda.
Zaoferował ulepszenia.
Wycieczki.
Transport lotniskowy.
Potem zaczął zadawać pytania osobiste.
Czy podróżowałem sam.
Czy nosiłam biżuterię.
Czy ktoś będzie sprawdzał mój dom, gdy mnie nie będzie.
Rozłączyłem się.
Zadzwonił ponownie dwa dni później.
Wspomniałem o tym mojej córce, Claire.
Wściekła się, gdy powiedziałem jej, że potwierdziłem swój adres, zanim zorientowałem się, że coś jest nie tak.
Powiedziałem jej, że ja się tym zająłem.
Richard skinął głową.
“Zablokowałeś ten numer.”
“Tak.”
„Zadzwonili z innego telefonu.”
“Tak.”
„Wtedy przestałeś mówić Claire.”
Spojrzałam na niego.
„Skąd to wiesz?”
„Ponieważ połączenia trwały nadal”.
Moje serce zaczęło bić szybciej.
„Mieli skądś dostęp do informacji o pasażerach”.
“Skąd?”
“Wciąż nie wiemy.”
“My?”
Richard spojrzał w stronę korytarza.
„Bezpieczeństwo statku”.
Poczułem zimno.
„Co to wszystko ma wspólnego z moją walizką?”
Podszedł do łóżka i wziął jedno ze zdjęć.
Mężczyzna w niebieskiej czapce.
„Prawdopodobnie nie nazywa się Jason Miller, ale pod takim nazwiskiem podróżuje”.
“Kim on jest?”
„Uważamy, że jest członkiem grupy złodziei”.
Znów prawie się roześmiałem.
„Ekipa złodziei?”