Najgorsze było to, że wciąż chciałam ją pocieszyć. Jakaś córka we mnie wciąż chciała, żeby mama przestała cierpieć.
Zamiast tego wziąłem kopertę ze swoim imieniem i wsunąłem ją do kieszeni.
„Dzwonię do Ashera.”
Podniosła gwałtownie głowę. „Proszę, nie”.
„On też coś gubił.”
Asher przybył następnego ranka, niosąc kawę, pączki i pełen rezerwy wyraz twarzy, w którym specjalizowała się nasza rodzina.
Kiedy pokazałem mu pokój, zatrzymał się w drzwiach.
„Nie ma mowy” – wyszeptał.
Podałem mu jeden z listów taty.
Wpatrywał się w to jak w zawiadomienie od windykatora. „I co teraz? Tata był potajemnie świętym?”
„Nie. Był uparty, dumny i okropnie patrzył na prośby o pomoc.”
„Brzmi dokładnie jak tata.”
„Ale on nie był tym, za kogo go uważaliśmy, Ash.”
Asher czytał na stojąco. Pod koniec zsunął się na podłogę.
„Tom” – przeczytał na głos łamiącym się głosem – „jeśli nie możesz mi się odwdzięczyć w tym miesiącu, muszę przestać. Rzeczy Ashera już zniknęły. Astrid nawet na mnie nie spojrzy. Nie mogę dalej ratować brata, zawodząc jednocześnie dzieci”.
Asher przełknął ślinę. „Moje trofea… moje książki…”
Otworzyłem kolejne pudełko.
Oto one: trzy małe trofea, zakurzone, ale nietknięte.
Mój brat ostrożnie sięgnął po nie, jakby miały znowu zniknąć. „Myślałem, że je wyrzucili”.
„Tata musiał je uratować, zanim wyjechaliśmy.”
„A potem je ukryłeś?”
„Ukrył to wszystko”.
Asher rozejrzał się po pokoju, a potem znów spojrzał na list. „Mama wiedziała?”
Skinąłem głową.
Jego wyraz twarzy natychmiast stwardniał. „Więc wujek Tom przyjeżdżał co roku na Boże Narodzenie, żartował, wręczał nam karty podarunkowe i pozwalał myśleć, że tata wszystko zniszczył?”
“Tak.”
Wstał powoli. „Co zamierzasz zrobić?”
„Zaproś wszystkich.”
„Jak u wszystkich?”
„Jak wujek Tom.”
Następnego wieczoru kuchnia wypełniła się składanymi krzesłami, pojemnikami na jedzenie na wynos i ciszą, jaką posługuje się rodzina, gdy chce zjeść deser przed prawdą.
Mama nerwowo wycierała blaty.
„Proszę, nie rób tego brzydkiego” – wyszeptała.
„To już było.”
Wujek Tom przybył z kwiatami ze sklepu spożywczego i swoim zwyczajnym, promiennym uśmiechem. „Spójrz na siebie, dzieciaku. Odkupujesz stary dom. Twój tata byłby dumny”.
Uśmiechnęłam się do niego uprzejmie.
Ciotka Marlene i dwaj kuzyni przyszli po nim. Asher stał przy zlewie ze skrzyżowanymi ramionami.
Wujek Tom przesunął dłonią po szafkach. „Twój tata popełnił błędy, Astrid, ale kochał ten dom”.
„Naprawdę?” – zapytałem.
“Oczywiście.”
Potem uniósł plastikowy kubek. „Za Astrid, która w końcu posprzątała to, czego Drew nie potrafił”.
Wstałem, poszedłem do ukrytego pokoju i wróciłem, niosąc listy.
Uśmiech Toma natychmiast zniknął. „Co to jest?”
„Część historii, o której zapomniałeś wspomnieć.”
„Astrid” – powiedział ostrożnie – „stare listy nie wyjaśniają wszystkiego”.
„Nie” – odpowiedziałem. „Ale dwadzieścia siedem z nich wyjaśnia wystarczająco dużo”.
Ciotka Marlene sięgnęła ku pierwszej stronie.
Tom szybko ją powstrzymał. „Może nie musimy dziś wieczorem wyciągać prywatnych spraw rodzinnych”.
Asher zrobił krok naprzód. „Masz na myśli ten prywatny rodzinny interes, który kosztował nas dom?”