Terapeuci.
Pacjenci.
Pielęgniarki.
I rodziny, które pomogły nam rozwinąć tę technologię.
Moich rodziców nie było na liście gości.
Mama zadzwoniła, gdy się dowiedziała.
„Czy naprawdę nas wykluczasz?”
Pomyślałem o tekście, którego wysłali dokładnie rok wcześniej.
Będą tam tylko goście z wyższych sfer.
„Nie” – powiedziałem cicho. „Wybieram ludzi, którzy byli tam przed nagłówkiem”.
Zapadła długa cisza.
Następnie zakończyłem rozmowę.
Przez lata moi rodzice wierzyli, że o tym, kto zasługuje na miejsce w pokoju, decyduje status.
Niechcący nauczyli mnie czegoś pożytecznego.
Siedzisko znaczy niewiele, jeśli całe życie poświęciłeś na budowanie stołu.