„To po co go zapraszać?”
Oczy Tony’ego zaszkliły się.
„Bo Lily kończy się czas.”
Robert chciał przyjść wcześniej, ale Tony odmówił. Spotkanie nie miało się odbyć, dopóki Lily i ja się nie zgodzimy. Przybył tylko po to, żeby zapytać, zanim szansa zniknęła bezpowrotnie.
„Czekałem na idealny moment, żeby ci powiedzieć” – powiedział Tony. „Potem zdałem sobie sprawę, że możemy nie mieć kolejnego”.
„Nie miałeś prawa.”
“Ja wiem.”
„Znalezienie go mogło wynikać z miłości, ale sprowadzenie go tutaj nie było twoją decyzją”.
„Masz rację.”
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, za nami rozległ się głos Lily.
„Dlaczego szepczesz?”
Obudziła się sama i zadzwoniła do recepcji, siedząc przy wejściu na wózku inwalidzkim i w piżamie.
Byłem wściekły na Tony’ego, ale decyzja nie należała już do nas.
Należał do Lily.
CZĘŚĆ 3: WSZYSCY, KTÓRZY PO NIEJ PRZYSZLI
Na górze wyjaśniliśmy, że ojciec Adama czeka na dole.
„Twój biologiczny dziadek” – powiedziałem. „Ma na imię Robert”.
W kopercie znajdowało się stare zdjęcie Roberta stojącego obok dziesięcioletniego Adama. Lily dotknęła twarzy ojca.
„On ma moje oczy.”
„Czy Robert chce się ze mną spotkać?”
“Tak.”
„Chcesz, żebym go poznał?”
„Chcę, żebyś dokonał wyboru.”
Lily zwróciła się do Tony’ego.
„Przyprowadziłeś go tutaj?”
Tony skinął głową.
„Powinienem był powiedzieć twojej mamie.”
„Czy on jest miły?”
„Myślę, że tak” – powiedział Tony. „Ale nic mu nie jesteś winien”.
Lily ponownie spojrzała na zdjęcie.
„Chcę go zobaczyć.”