„A teraz, kiedy oficjalnie jesteś jednym z nas, przynajmniej nigdy więcej nie będziesz musiał martwić się o pieniądze”.
Wtedy jej uśmiech stał się wyraźniejszy.
Rozległ się kilka niespokojnych chichotów.
„Może teraz” – kontynuowała – „w końcu uda nam się wcisnąć ci coś, co nie będzie wyglądało, jakby pochodziło z czyjegoś strychu”.
Śmiech ucichł.
Policzki mnie zapiekły, a ja ścisnęłam dłoń Ryana pod stołem.
Odmówiłem dania jej łez, których pragnęła.
Śmiech ucichł.
Wtedy właśnie Thomas wstał.
Przeszedł przez pokój powolnymi, rozważnymi krokami i wziął mikrofon z jej ręki.
„Wystarczy” – powiedział cicho.
Uśmiech Diane zniknął.
„Thomas, usiądź. Jeszcze nie skończyłem.”
“O, tak.”
Odebrał jej mikrofon.
Odwrócił się w stronę pokoju, ale jego wzrok nadal był skierowany na nią.
„Powiedz im, dlaczego kupiłaś tę białą sukienkę sześć miesięcy temu, Diane.”
To słowo podziałało na mnie jak zimna woda.
Sześć miesięcy temu — zaledwie miesiąc po moich siedmiomiesięcznych zaręczynach z Ryanem.
„Nie wiem, co masz na myśli” – powiedziała.
“Powiedz im, dlaczego kupiłaś tę białą sukienkę.”
„Zamówiłaś to tydzień po zaręczynach Ryana” – kontynuował Thomas. „Dostałaś dokładne wymiary Laury od Ryana. Bo już zdecydowałaś, co założy na ten ślub”.
Odwróciłam się do męża, czując, że gardło mi się ściska.
“Ryan?”
Wyglądał na przerażonego.
„Dokładne wymiary Laury dostałeś od Ryana.”
„Powiedziała mi, że szyje suknię na przyjęcie-niespodziankę” – powiedział. „Prosiła o twoje wymiary. Uwierzyłem jej”.
Diane skrzywiła się.
„Co ty wyprawiasz, Thomasie?” syknęła.
Thomas nie odpowiedział.
Podniósł telefon.
„Co ty wyprawiasz, Thomasie?”
Projektantka zadzwoniła do mnie, kiedy zażądałaś pilnej poprawki. I widziałam twoje wiadomości, Diane. Pisałaś, że Laura „nie będzie miała wyboru”, gdy niebieska sukienka stanie się nie do noszenia.
Diane straciła opanowanie.
„Co innego mogłem zrobić? Powiedziałem mu, żeby się z nią nie żenił, powiedziałem mu, że jeśli to zrobi, straci dziedzictwo, a on nie posłuchał. Musiałem więc spróbować przerobić to świńskie ucho na jedwabną sakiewkę”.
W pokoju zapadła całkowita cisza.
„Musiałem spróbować przerobić ucho tej świni na jedwabną sakiewkę”.
Zwróciłem się do Ryana.
„To prawda? Zrzekłeś się dla mnie swojego dziedzictwa?”
„Nie straciłem niczego, co miało znaczenie” – powiedział, wstając.
Wtedy wszyscy zwrócili się w stronę Diane.
Usłyszałem, jak szmery się zaostrzają, zobaczyłem kuzynkę kręcącą głową, obserwowałem gości pochylających się ku sobie z tym głodnym spojrzeniem, jakie przybierają ludzie, gdy w końcu upada jakaś wpływowa osoba.
Czy to prawda?
Thomas ponownie podniósł mikrofon.
I zrobiłem krok naprzód.