Poczułem, jak zaciskam mocniej dłonie na kółkach krzesła.
„To nie ma sensu. Znam go od lat. Powiedziałby mi”.
Babcia położyła mi rękę na ramieniu. „Kochanie, niech im wytłumaczą…”
„Nie” – powiedziałem, kręcąc głową. „Coś jest nie tak. Skąd wiesz, że mówi prawdę?”
Spojrzałem na oficera.
„Ponieważ podał szczegóły, nikt inny nie mógł ich poznać”.
To był moment, w którym coś we mnie się zmieniło.
“Powiedziałby mi.”
Reklama
„Muszę z nim porozmawiać” – powiedziałem. „Idę go znaleźć”.
„Pani…” – zaczął oficer.
Moja babcia wtrąciła się: „Liso, nie musisz się z tym spieszyć…”
Nie czekałam, aż mnie zatrzymają. Złapałam torebkę z haczyka przy drzwiach i przeszłam obok nich, zanim zdążyli cokolwiek powiedzieć.
Ponieważ cokolwiek Daniel ukrywał, nie mogłam dowiedzieć się tego od nikogo innego.
„Muszę z nim porozmawiać.”
Reklama
„Lisa, zaczekaj!” zawołała za mną babcia.
„Wrócę” – powiedziałem, schodząc już po ganku.
Zamówiłem podwózkę, gdy tylko wyszedłem na chodnik. Czekając, włączyłem kontakty i przewijałem, aż znalazłem kogoś, kto mógłby mi pomóc.
Jake.
On i Daniel byli sobie bliscy od gimnazjum.
Odebrał po trzecim dzwonku. „Co tam, Lis?”
„Potrzebuję adresu Daniela. Natychmiast.”
“Lisa, zaczekaj!”
Reklama
Zapadła cisza. „Dlaczego?”
„Proszę, Jake. Nie mam czasu na wyjaśnienia.”
Kolejna pauza. Potem: „Tak… okej. Czekaj”.
Jake przeczytał to tuż przed moim przyjazdem.
„Dziękuję” – powiedziałam szybko i się rozłączyłam.
***
Dom Daniela znajdował się po drugiej stronie miasta.
Podjechałem pod drzwi wejściowe i zapukałem.
„Nie mam czasu na wyjaśnienia”.
Reklama
Kilka sekund później otworzyła je kobieta. Wyglądała na zaskoczoną.
Cześć. Czy Daniel jest w domu?
Jej wyraz twarzy nieznacznie się zmienił. „On… wyszedł dziś rano”.
To wahanie utkwiło mi w pamięci.
„Naprawdę muszę z nim porozmawiać. Funkcjonariusze przyszli do mojego domu i pytali o niego. O moich rodziców”.
Mocniej ścisnęła drzwi.
Przez sekundę myślałem, że mnie odprawi.
Jej wyraz twarzy uległ zmianie.
Reklama
Potem westchnęła. „Jest w ośrodku kultury na Maple. Pracuje tam jako wolontariusz w weekendy”.
“Dziękuję.”
***
Gdy dotarłem do ośrodka społecznościowego, od razu dostrzegłem Daniela.
Był na zewnątrz, siedział na niskiej ławce przy wejściu. Obróciłem się prosto w jego stronę.
“Danielu.”
Spojrzał w górę.
W chwili, gdy mnie zobaczył, coś zmieniło się w jego twarzy, jakby przeczuwał, że ten moment nadejdzie.
Od razu dostrzegłem Daniela.
Reklama
„Dlaczego funkcjonariusze w moim domu pytali o ciebie i moich rodziców? Po prostu mi powiedz.”
Powoli wstał i wypuścił powietrze.
“Byłem tam tej nocy.”
“Co?”
„Noc katastrofy twoich rodziców. Byłem tam.”
Spojrzałam na niego.
„To nie ma sensu. Powiedziałbyś mi.”
„Chciałem” – powiedział. „Po prostu… nie wiedziałem jak”.
“Byłem tam tej nocy.”
Reklama