Cokolwiek się tam wydarzyło, najwyraźniej zajęło to wiele godzin.
Nie mogłem się ruszyć.
Mój umysł nie był w stanie pojąć tego, co widziałem.
Potem szok ustąpił miejsca gniewowi.
“Ocena!”
Wpadłem do sąsiedniego domu, gotowy zażądać wyjaśnień.
Zapukałem do jego drzwi wejściowych.
Nikt nie odpowiedział.
Zapukałem jeszcze raz, mocniej.
“Marku, otwórz drzwi!”
Cisza.
Jego samochód zniknął. Rolety były odsłonięte, ale dom wyglądał na pusty.
Przez przednie okna nie było widać żadnych lamp, obrazów ani mebli.
Chwilę później inny sąsiad zobaczył mnie chodzącego tam i z powrotem przed domem i podszedł.
Miała na imię Janice.
Mieszkała po drugiej stronie ulicy i zdawała się zauważać wszystko, co działo się na naszym bloku.
„Szukasz Marka?” zapytała.
„Tak!” – powiedziałem. „Miał przyjęcie urodzinowe w moim ogródku w ten weekend. Wiesz, gdzie on jest?”
Wyglądała na zdezorientowaną.
„Impreza? Nie było żadnej imprezy.”
Po prostu się na nią gapiłem.
„Widzieliśmy, jak w sobotę rano pakował wszystkie swoje meble do ciężarówki przeprowadzkowej” – powiedziała. „Szczerze mówiąc, wyglądało na to, że się wyprowadza”.
Poczułem ucisk w żołądku.
„Ale… miał przyjmować gości.”
Powoli pokręciła głową.
„Nie. Spędził cały weekend kopiąc w twoim ogródku. To wszystko, co robił.”
Wróciłem do domu, nie mogąc w ogóle zrozumieć tego, co przed chwilą usłyszałem.
Ledwo usiadłem, gdy ktoś zadzwonił do drzwi.
Otworzyłem drzwi i zobaczyłem dwóch policjantów stojących na ganku.
„Cóż, proszę pani” – powiedział jeden z nich – „myślę, że wie pani, dlaczego tu jesteśmy”.
Spojrzał na mnie poważnie.
“Czy mielibyśmy coś przeciwko, gdybyśmy weszli do środka?”
Odsunąłem się i pozwoliłem funkcjonariuszom wejść.
Wyższy przedstawił się jako oficer Gerald.
Jego partnerem był oficer Beckett. Obaj zachowali neutralny wyraz twarzy, ale widziałem, że uważnie mi się przyglądają.
„Czy mogę zapytać, o co chodzi?” zapytałem.
Oficer Gerald spojrzał w stronę tylnej części domu.
„Otrzymaliśmy zgłoszenie o podejrzanych pracach wykopaliskowych na tej posesji”.
Wypuściłem oddech, który zabrzmiał niemal jak śmiech.
„Podejrzane kopanie? Mój sąsiad zniszczył połowę mojego podwórka”.
„Twoim sąsiadem jest Mark?” – zapytał oficer Beckett.
„Tak. Mark mieszkał obok.”
Oficer Gerald wymienił spojrzenia ze swoim partnerem.
„Jak dobrze go znasz?”
„Nie. Nie do końca. Jesteśmy sąsiadami od prawie dwóch lat. Poprosił, żebym mógł wykorzystać mój ogród na urodziny jego brata. Dałam mu klucz do furtki i poszłam do domu mojej mamy”.
Oficer Beckett otworzył mały notatnik.
„Kiedy zapytał?”
„Piątkowe popołudnie”.
„A kiedy wyjechałeś?”
„Około godziny później”.
„Czy powiedział, o której godzinie impreza się zacznie?”
Powiedział, że w sobotę po południu.
Oficer Gerald skrzyżował ramiona.
“Nie było żadnej imprezy, proszę pani.”
“Teraz to wiem.”
Mój głos się załamał. Nienawidziłem tego, jak słabo brzmiał.
„Skłamał. Wykopał wielką dziurę w moim trawniku i zniknął. Nie rozumiem, dlaczego zachowujesz się, jakbym miał z tym coś wspólnego”.
„Nie oskarżamy pana o nic” – odpowiedział oficer Gerald. „Musimy ustalić, co się stało”.
Zaprowadziłem ich na podwórko.
Na początku żaden z mężczyzn się nie odezwał.
Dziura wyglądała jeszcze gorzej pod światłem na ganku. Była niemal prostokątna, z ostrymi bokami i głębokim środkiem. Luźna ziemia wokół niej zaczęła się osuwać.
Oficer Beckett szedł wzdłuż krawędzi.
„Nie udało się tego zrobić samą łopatą” – powiedział.
“Co to znaczy?”
„Prawdopodobnie używał maszyn”.
Przypomniałem sobie spokojny weekend u mamy. Podczas gdy ona kłóciła się ze mną o randki, Mark demolował mój ogród ciężkim sprzętem.
Ta myśl przyprawiała mnie o mdłości.
Oficer Gerald kucnął przy jednym ze stosów ziemi. Podniósł coś małego dłonią w rękawiczce.
To był podarty pasek niebieskiego plastiku.
„Czy miałeś plandekę?” zapytał.