Najpierw usłyszałem głos Sama. „Mamo?”
„Carol! Jak śmiesz?” krzyknęła Jennie.
Otworzyłem ją powoli.
Następnego ranka, punktualnie, ktoś zaczął walić w moje drzwi.
Za Samem i Jennie, rozciągniętymi na korytarzu i wlewającymi się do holu, stało sześć starszych kobiet w jednakowych daszkach z flamingami, dużych okularach przeciwsłonecznych i strojach z tropikalnymi nadrukami, które hałasowały na tyle głośno, że mogły zakłócić pogodę.
Judy miała maszynę do karaoke. Marlene chłodziarkę. Patty jakimś cudem znalazła marakasy przed śniadaniem.
Reklama
W holu zapadła cisza. Wszyscy wyczuwali jakieś przedstawienie.
Judy wskazała na Sama i Jennie. „Które z was zaprosiło tu swoją matkę jako nieodpłatną siłę roboczą?”
Gdzieś za recepcją recepcjonistka wydała odgłos przypominający dławienie się, który próbowała ukryć jako kaszel.
„Ty ich zaprosiłaś?” Jennie odwróciła się do mnie.
„Mówiłeś, że powinienem znać swoje miejsce” – odpowiedziałem. „Pomyślałem, że w towarzystwie będzie mi lepiej”.
„Który z was zaprosił tu swoją matkę jako nieodpłatną siłę roboczą?”
Reklama
Moje wnuki, wyglądające na śniadaniowo w różnym stopniu lepkie, wyglądały na absolutnie zachwycone. Brad natychmiast przykleił się do torby Marlene, bo zawierała krakersy.
Susie krzyknęła: „Babciu, twoje przyjaciółki są niesamowite!”
Matt, który od początku podróży wyglądał na zmartwionego, po raz pierwszy się uśmiechnął.
Judy klasnęła w dłonie. „Panie, na basen!”
W ciągu 10 minut rozbrzmiewała muzyka z lat 80., Marlene prowadziła aqua aerobik z autorytetem kapitana marynarki wojennej, a do zajęć dołączali przypadkowi turyści. Sam zaczął gonić Brada po basenie, a jego koszula była cała przepocona.
“Ruszaj tymi młodymi biodrami, Sammy!” krzyknęła Judy.
Sam tak szybko zrobił się czerwony, że wyglądało to tak, jakby słońce Florydy go osobiście wyróżniło.
W ciągu 10 minut muzyka lat 80. zaczęła grać głośno.
Reklama
***
Sam i Jennie jedli coraz gorzej, a ja coraz lepiej.
Przy bufecie Patty głośno zapytała: „Czy pakiet all-inclusive zawsze obejmuje opiekę nad dziećmi przez babcię , czy jest to ulepszenie?”
Marlene położyła dłoń na piersi. „Ojej! Myślałam, że to rodzinne wakacje, a nie konferencja na temat opieki nad dziećmi”.
Stojący w pobliżu goście tak szybko spojrzeli w tamtą stronę.
Tymczasem dzieci uznały, że sześć starszych kobiet, które nie mają szacunku dla strachu społecznego, jest ciekawszych od wszystkiego, co zaplanowali dla nich rodzice.
Susie nauczyła się składać serwetki w łabędzie. Matt grał w karty i śmiał się tak głośno, że mleko leciało mu nosem. Brad zaczął nazywać Patty „kapitan Judy”, mimo że Patty nie miała na imię Judy i nikt go nie poprawiał, bo radość nie jest wymagana, żeby być precyzyjnym.
Sam i Jennie jedli coraz gorzej, a ja coraz lepiej.
Reklama
Za każdym razem, gdy Sam lub Jennie prosili mnie o interwencję, natychmiast pojawiał się Flaming.
„Przepraszam” – mówiła Marlene. „Carol ma terapię muszlową”.
„Nie mogę” – dodała kiedyś Judy. „Ma podwójną rezerwację na jogę z margaritą”.
W pewnym momencie Sam niósł trzy torby plażowe, wózek dziecięcy i jedno wrzeszczące dziecko, podczas gdy siostra Patty, Brenda, wołała: „O, spójrz, w końcu odkrył rodzicielstwo!”
Taras przy basenie eksplodował. Jennie wyglądała, jakby chciała, żeby ziemia ją pochłonęła.
Tego wieczoru Judy oczarowała organizatora zajęć i przejęła listę zapisów na karaoke z moralną pewnością siebie kobiety, która przetrwała menopauzę i nie boi się już systemów stworzonych przez człowieka. Zadedykowali mi „Szacunek”.
Jennie wyglądała, jakby chciała, żeby ziemia ją pochłonęła.
Reklama